Działamy na terenie Bielska-Białej i okolic.

Szafka narożna – pakowny problem

Witajcie, Kochani!

Wydawać by się mogło, że temat zagospodarowania szafki narożnej jest mało istotny. Nic bardziej mylnego. Temat ten potrafi wzbudzić niemałe emocje…

Jakiś czas temu Youtube zaproponował mi obejrzenie turu po kuchni pewnej youtuberki. Około 10 tys. subskrypcji, więc niemało. Film ponad 40 minut. Nie dało się tego obejrzeć w całości, ale wyłapałem kilka ciekawych opinii. Pani stwierdziła, że nie kupiła żadnego cuda do szafki narożnej, ponieważ zabiera ono niepotrzebnie miejsce. Pani pewnie ma rację – przecież to jej kuchnia.

Dla mnie jedynym argumentem, żeby nie montować systemu wysuwanego do szafki narożnej, jest wysoka cena takiego rozwiązania.

Wymówki

Jeżeli planujemy kuchnię budżetową, to nie kupujemy le mansów, magic cornerów itp. Temat wyczerpany. Wątek do zamknięcia.

Chyba nikt dzisiaj nie ma wątpliwości, że klimatyzacja w samochodzie jest niezbędna (nawet nie wiem, czy sprzedawane są jeszcze samochody bez tej opcji). Podobnie z otwieranymi elektrycznie szybami. Dlaczego więc ludzie są tak niechętni do stosowania wspomagających rozwiązań w szafkach narożnych? Każdy argument, poza ceną, można z łatwością obalić.

  • „Chowam tam rzeczy, których nie używam albo używam raz w roku”. – Okej. Twój wybór. Ale czy warto robić z najpojemniejszej szafki w kuchni graciarnię, śmietnik, złomowisko (niepotrzebne skreślić)?
  • „Nie potrzebuję takiego czegoś. Daję radę i bez problemu wyciągam z tej szafki wszystko, czego potrzebuję. Jestem młody / młoda, nie mam problemu ze schylaniem się i nurkowaniem w tej szafce”. – Pewnie tak. A żeby dostać się do ostatniego naczynia w szafce, pewnie musisz wyciągnąć wszystko, co leż czy stoi bliżej. Może nawet później musisz posprzątać podłogę z kurzu, który odpadł z nieużywanych od dawna naczyń. To samo mógłbyś / mogłabyś powiedzieć o szufladach. Pewnie je masz w kuchni. Ale po co? Przecież możesz się schylać i nurkować w szafkach.
  • „Takie ustrojstwo zajmuje niepotrzebnie szafkę. Nie ma miejsca na garnki”. – Jeżeli przyjrzycie się kształtowi np. le mansa, to zobaczycie, że jego powierzchnia (linia niebieska) jest niewiele mniejsza od powierzchni zwykłej półki (linia czerwona). Myślę, że pogromcy mitów obaliliby wymówkę o braku miejsca.

Rodzaje

  • Le mans – rzut z góry macie powyżej. Niesamowicie wygląda i jeszcze lepiej wyjeżdża z szafki. Kosmos. Jeżeli nie widzieliście, to zachęcam do obejrzenia filmów na youtubie.
Le mans (fot. Peka)
  • Magic corner – takie niby szuflady. Ten, kto wymyślił, jak te wszystke półeczki mają wyjechać z szafki, powinien dostać Nobla.
Magic corner (fot. Peka)
  • Revo –sprytna obrotnica (patrz niżej), w które fronty obracają się razem z półkami. Niestety wymaga odpowiednio przygotowanej szafki. Ciekawy bajer.
Obrotnica Revo (fot. Peka)
  • Obrotnice – ½ koła, ¾ koła, całe koło i koło ścięte. Cztery wersje obrotowych (obracanych) półek. Wybieramy w zależności od kształtu szafki.
Obrotnica – ½ koła (fot. Peka)
Obrotnica – ¾ koła (fot. Peka)
Obrotnica – całe koło (fot. Peka)
Obrotnica – koło ścięte (fot. Peka)

Cena

Czasy drogich akcesoriów do szafek narożnych minęły bezpowrotnie. Kilka lat temu rozwiązania tego typu były produktami premium i ich ceny były niebotyczne. Dzisiaj większość (chciałem napisać „szanujących się”, ale ten przymiotnik nie byłby na miejscu) firm ma w swojej ofercie rozwiązania do szafek narożnych. Najtańszego le mansa można kupić już za 500 zł.

Czy warto?

Moim zdaniem odpowiedź jest tylko jedna: TAK, warto. Jeżeli masz wątpliwości, podjedź do pobliskiego salonu mebli kuchennych i sprawdź w działaniu te rozwiązania. Tylko wcześniej pozbądź się uprzedzeń. Klienci, którzy zdecydowali się na wykorzystanie w swoich kuchniach cudów do szafek narożnych, w późniejszych rozmowach podkreślali, że są bardzo zadowoleni i nie żałują swojej decyzji.

Zamiast zakończenia

Jeżeli będziecie marzyć o nowej kuchni, to postarajcie się zebrać jak najwięcej informacji i opinii o danym rozwiązaniu. Nigdy nie podejmujcie decyzji na podstawie rady tylko jednej osoby. Kusi nas, żeby zawierzyć najlepszemu przyjacielowi, mamie, ukochanym youtuberom, ale pamiętajcie: to nie oni będą korzystać z Waszej kuchni, a na pewno nie są wszechwiedzący. I nie dotyczy to wyłącznie poradnictwa kuchennego…

Wszystkiego dobrego!

Remek